
Jestem tu obcym, samotnym wędrowcem Szukam cywilizacji po których nie ma już śladu Przybyłem tu ogromnym tytanowym dyskowcem Zastałem błękitną planetę w stanie betonowego rozkładu [verse] Ile to lat już minęło od śmierci ostatniego człowieka Tam gdzie kiedyś był gwar słychać tylko szelest liści Ruiny starych miast majaczą w słońcu z daleka Zgliszcza drapaczy chmur stoją nad dziurawymi drogami jak ogromni szachiści [chorus] A na księżycu wciąż ślady stóp z misji Apollo robią tup tup Na srebrnym globie czas się odbija ludzka historia tam nie przemija. Sondy Voyager lecą wciąż w dal pławią się w toniach kosmicznych fal. A złote dyski tam hen w nicości Niosą ostatni obraz ludzkości. [verse] Stąpam po mchu i trawie wyrastającej z popękanego asfaltu Wokoło piętrzy się złom z rozbitej lata temu satelity Przetrwały tylko struktury z wulkanicznego bazaltu Na niebie pierzaste chmury okrywające atmosfery błękity [verse] Epoki przemijają a ziemia jeszcze nie zapomniała o ludzkiej rasie Zielone kopce gruzu i kolorowych porostów okryły wielkie metropolie W tym zielono szarym świecie czuję się jak dinozaury w Triasie Na słupach energetycznych wiją się różowe magnolie [chorus] A na księżycu wciąż ślady stóp z misji Apollo robią tup tup Na srebrnym globie czas się odbija ludzka historia tam nie przemija. Sondy Voyager lecą wciąż w dal pławią się w toniach kosmicznych fal. A złote dyski tam hen w nicości Niosą ostatni obraz ludzkości. [verse] I tylko piramidy w Gizie wciąż górują nad pustynią mimo że minęły już tysiące lat od ich wzniesienia Faraon heopsa nie mógł wiedzieć że będą ostatnią śmiertelników świątynią zbudowane z odpornych na erozję bloków z kamienia. [verse] Płaskie twarze prezydentów wykute w granicie w górach Rushmor w Południowej Dakocie Patrzą na odradzającą się faunę i florę w zachwycie Lśniąc w tym bezludziu jak diament w drewnianym klejnocie [verse] Wielki mur Chiński jeszcze wije się przez wzgórza Niczym relikt zapomnianej cywilizacji Gdzieniegdzie ceglany fragment nieśmiało się wynurza Poddając się nieuchronnie przyrody dzikiej agitacji. [chorus] A na księżycu wciąż ślady stóp z misji Apollo robią tup tup Na srebrnym globie czas się odbija ludzka historia tam nie przemija. Sondy Voyager lecą wciąż w dal pławią się w toniach kosmicznych fal. A złote dyski tam hen w nicości Niosą ostatni obraz ludzkości. [verse] Byłem na tej planecie już kilkanaście razy Widziałem wielkie dinozaurów wymieranie Analizowałem ruchów tektonicznych ziemi obrazy Badałem wielkie lodowce i klimatu ochładzanie [verse] Za każdym razem regeneracją tego świata jestem ogromnie zdumiony I zastanawiam się który lepszy był świat Czy to jest ten obecny czy to był ten miniony Co tutaj zastanę gdy przylecę za następne milion lat [chorus] A na księżycu wciąż ślady stóp z misji Apollo robią tup tup Na srebrnym globie czas się odbija ludzka historia tam nie przemija. Sondy Voyager lecą wciąż w dal pławią się w toniach kosmicznych fal. A złote dyski tam hen w nicości Niosą ostatni obraz ludzkości. [bridge] [post-chorus] Sondy Voyager lecą wciąż w dal pławią się w toniach kosmicznych fal. A złote dyski tam hen w nicości Niosą ostatni obraz ludzkości. © All rights reserved 2025 Lyrics by - Marcin Radoła

