Song Cover Image

Cyrk przyjechał. #Kreatywna kamienica.

+ Show full styles
V6

Szmerem po korytarzach kamienicy nowina się roznosi. Drżą ściany w posadach, Gwar na ulicy. Cyrk się rozstawia obok kamienicy. Twarze dzieci w oknach przyklejone do szyby. Ślad oddechów kreśli wzory. Hałas wozów parkujących na placu. Parapet skrzypi pod naciskiem gapiów. Dzień jeszcze końca nie dobiegł, A namiot już okazały stoi. Pomimo niekrytych spojrzeń gawiedzi. Żaden artysta od nich nie stroni. Bilet więc kupiłem, na jutro, dziesiąta Ostatnie wolne miejsce, każdy chce oglądać. Zasiadłem wygodnie w ostatnim rzędzie. I czekam. co teraz będzie. Światła rozbłysły muzyka zagrała. Dyrektor wyszedł we fraku jak marzenie,. Wykrzyczał donośnie: Panowie i Panie.. Zaczynamy przedstawienie. Siedzę jak na szpilkach lecz jakie zdziwienie Miast lwów dzikich, dwa pieski na arenie. Jeden ledwo przez kółko przeskoczył, Aż ze zdziwienia przetarłem oczy. Wyszedł gość z fujarką zagrał melodyje, Koszyk się poruszył, pewno wąż się wije. Wieko nagle spada i on tam rękę wkłada, Wyjmuje bułkę i sobie zajada. Zaraz potem żongler wystąpił fajtłapa, Co nawet piłki nie potrafił złapać. Teraz pan z wąsami sztylety połyka, Ostrza nie zniknęły, ale pan już znika. Chyba robił dziś za magika. Sztuczki nie było, a kasa znika. Sto złotych na bilet prawie wydałem. Dawno takiego cyrku nie widziałem.