
[Verse 1] Nadchodzi czas rozliczeń — pełny, godziwy rachunek za życie. Każdy portfel gotów pomieścić chwile godne, krótkie, przelotne, te, co błyszczały i gasły jak iskry. [Verse 2] W życiu robiłem to, na co miałem ochotę — czasem głupoty, czasem coś, co miało sens dopiero po czasie. Lecz z każdej przegranej powstawałem, by przyspieszyć na prostej, choć droga wciąż wiła się jak los. [Chorus] Dziś jestem gotów pogodzić się z nim. Pragnę żyć godnie, iść za czasem, dumnie kroczyć przez życie z otwartym spojrzeniem — i z wdzięcznością, że swój krzyż niosę dumnie. [Verse 3] Nadchodzi czas rozliczeń — pełny, godziwy rachunek za życie. Każdy portfel gotów pomieścić chwile godne, krótkie, przelotne, te, co błyszczały i gasły jak iskry. [Chorus] Dziś jestem gotów pogodzić się z nim. Pragnę żyć godnie, iść za czasem, dumnie kroczyć przez życie z otwartym spojrzeniem — i z wdzięcznością, że swój krzyż niosę dumnie. [Bridge] Lecz z każdej przegranej powstawałem, by przyspieszyć na prostej… choć droga wciąż wiła się jak los. [Final Chorus] Dziś jestem gotów pogodzić się z nim! Pragnę żyć godnie, iść za czasem, dumnie kroczyć przez życie z otwartym spojrzeniem — i z wdzięcznością, że swój krzyż… niosę dumnie!

