
[Intro] (Szybkie bicie gitary akustycznej, po chwili wchodzi akordeon i klarnet) (Ша, panowie! Puste kieszenie, ale fason ze złota!) [Verse 1] Mój but podeszwę dawno zgubił na nadmorskim bruku, Lecz na bulwarze nikt nie słyszy tego stukopuku. Cylinder stary, w butonierce polny chaber świeży, Kto mnie zobaczy — w mą fortunę z miejsca znów uwierzy! Grosza nie miałem wczoraj, dzisiaj też mam czyste ręce, Lecz nikt w Odessie nie ma więcej dumy w swoim sercu! [Pre-Chorus] Klarnet zaszlochał, bas podskoczył, dym z cygara płynie, Taki dandys jak ja w świecie nigdy nie zaginie! [Chorus] Odesski wiatr po kieszeniach gwiżdże nam! A ja na scenie tańczę, śpiewam, gram! Dla bogacza, dla biedaka to samo morze lśni, Kto ma fason i nadzieję — ten do rana drwi! Graj, kapelo, do upadłego, wino w szklanki lej, Odessa-mama wie najlepiej, komu w życiu lżej! [Verse 2] Na targu w porcie kupię śledzia, zapłacę uśmiechem, Bo moja bieda jest w tym mieście tylko głośnym echem. Jutro na fali przyjdzie statek, złoty strzeli los, Wykupię banki, limuzyny, zetrę wrogom nos! A póki w baku sucho, a na stole tylko chleb — Kłaniam się damom, podkręcam wąsa i wesoło w step! [Chorus] Odesski wiatr po kieszeniach gwiżdże nam! A ja na scenie tańczę, śpiewam, gram! Dla bogacza, dla biedaka to samo morze lśni, Kto ma fason i nadzieję — ten do rana drwi! Graj, kapelo, do upadłego, wino w szklanki lej, Odessa-mama wie najlepiej, komu w życiu lżej! [Bridge] (Szybka solówka gitary akustycznej wymieniająca się z klarnetem) Niech kwitnie kasztan, niechaj wino leci prosto z beczki, My nie zginiemy, dopóki w oczach świecą te iskry! [Chorus] Odesski wiatr po kieszeniach gwiżdże nam! A ja na scenie tańczę, śpiewam, gram! Dla bogacza, dla biedaka to samo morze lśni, Kto ma fason i nadzieję — ten do rana drwi! [Outro] (Tupanie butów, mocny finałowy akord) Królem być każdy może... Byle buty pastować!

