
[Zwrotka 1] Na suficie pleśń układa kwiat, w kubku po kawie umarł cały świat, kapie kran do rytmu, brudny zlew gra bas, a w lustrze moja mina mówi: „patrz, to nasz czas”. [Pre-chorus] Nie ma tu brokatu, nie ma złotych ram, tu się świeci tłuszczem każdy zwykły kłam, pachnie jak poniedziałek, który zgnił pod drzwiami, a jednak tę melodię nucisz razem z nami. [Refren] To jest brzydka piosenka, krzywa, brudna i miękka, ma poplamione ręce, i za głośne serce. To jest brzydka piosenka, jak rozlana farba w pękniętych okienkach, im bardziej ją zmywasz, tym bardziej zostaje. [Zwrotka 2] Mam w kieszeni paragony sprzed stu lat, i okruchy po snach, których nie chce świat, buty z błota, włosy jak spalony las, a tańczy ze mną neon, co już dawno zgasł. Pre-chorus Nie ma tu porządku, wszystko leży źle, każde słowo pachnie deszczem i LPG, trochę śmieszne, trochę straszne, trochę nie do pary, ale właśnie w tym bałaganie są czary. [Refren] To jest brzydka piosenka, krzywa, brudna i miękka, ma poplamione ręce, i za głośne serce. To jest brzydka piosenka, jak rozlana farba w pękniętych okienkach, im bardziej ją zmywasz, tym bardziej zostaje. [Bridge] Niech się lepi, niech się drapie, niech ma zadyszany głos, niech się chwieje, niech się łamie, niech ma w zębach trochę rdzy i los. Bo najładniejsze rzeczy często kłamią nam prosto w twarz, a to, co brzydkie, bywa pierwsze, które umie zostać w nas. [Refren finałowy] To jest brzydka piosenka, z obdrapaną aureolką na kolankach, ma wybite okna w słowach, ale żyje w naszych głowach. To jest brzydka piosenka, trochę śmietnik, trochę święta, i choć wszyscy mówią: „wyrzuć”, ona rośnie, ona śpiewa. [outro]

