Song Cover Image

Błysk w oku

V6

Dwa lata temu, dokładnie dzisiaj, zobaczyłem ją pierwszy raz. To miało być zwykłe spotkanie. Kawa. Bez planów, bez deklaracji. Umówiliśmy się w Buongiorno. Przyjechałem prosto z roboty i oczywiście spóźniony. Kiedy podjechałem, chodziła wzdłuż lokalu i wypatrywała mnie. To jest pierwszy obraz, jaki mi z tamtego dnia został. Jasna cera. Włosy wpadające w rudy. Ale najbardziej pamiętam oczy. Ten błysk. Powiedziałem jej później: masz ten błysk w oku, mała. Usiadła od razu przy mnie. Nie naprzeciwko. Jakbyśmy się znali i po prostu dawno nie widzieli. Kawy żadne z nas nie ruszyło. Przesiedzieliśmy kilka godzin. Gadka kleiła się sama, nie trzeba było szukać tematów. Wróciliśmy do domów, dalej pisaliśmy i dopiero wtedy zapytałem ją, jak ma na imię. Napisałem: to zdradź mi swoje imię. Odpisała: Emilia. I tak pojawiła się pani Em. Potem zapytała, czy się nie wynudziłem. Napisałem jej prawdę: ja nie przyszedłem na tę kawę, ja przybiegłem. Po trzech minutach wróciło: nie przestaję się uśmiechać. Ja też nie potrafiłem. Tego samego wieczoru wysłałem jej link do wydarzenia. Zapytała: idziemy? Zanim zdążyłem cokolwiek ustalić, miała już kupione dwa bilety. Napisała: nie ma odwrotu i nie możesz się spóźnić. Wtedy to był żart. I napisałem jej wtedy jeszcze jedno zdanie, którego się po sobie nie spodziewałem. Że miło się poczułem, bo dawno mnie nikt nigdzie nie zabrał. Facet po trzydziestce, który wozi ludzi, materiał, dzieci i cudze problemy przez pół Polski, pisze prawie obcej kobiecie, że dawno nikt go nigdzie nie zabrał. Bo pierwszy raz od dawna ktoś pomyślał, że ja też czegoś chcę. Nie wiedzieliśmy wtedy, co będzie za tydzień. Ani za rok. Ani ile w tym wszystkim będzie miłości, śmiechu, domu, wojny i zwykłego ludzkiego syfu. Ale tamtego dnia nie było żadnego ostrzeżenia. Była dziewczyna z błyskiem w oku, która nie przestawała się uśmiechać. Był spóźniony facet, który zamiast „przyszedłem” napisał „przybiegłem”. Była kawa, której nikt nie wypił, i dwa bilety. Dzisiaj nie chcę opowiadać końca tej historii. Dzisiaj chcę ocalić jej początek. Bo niezależnie od wszystkiego, co było później, dwudziestego września byłem po prostu szczęśliwy. Chciałem zobaczyć ją znowu. I ona chciała tego samego. Dzisiaj chcę dokładnie tego samego. Tylko te słowa ważą teraz cholernie więcej.