[INTRO] Yeah, mhm, Yeah, mhm [HOOK] Znowu wjeżdżam driftem w życie, jakbym mieszkał se w Madrycie, Ciebie w domu czeka zamiast dupy tylko ręką konia bicie. Rzucam rymami jakbym miał w głowie słownik, Nie jestem znany jeszcze, ale będę młody słowik. [ZWROTKA 1 - VOICE 1] Jeżdżę se karocą, wożę się tu po osiedlu, Wielu ludzi znam, niejeden siedział tutaj w pierdlu. "Pokój z tobą" mówi ksiądz, jak podaje wite mi, Nieważne kto w judaszu - ja dla ziomków mam otwarte drzwi. Można by powiedzieć, raj na ziemi tutaj mam, Towar z samary się mieli, ale nie jaram go sam. Konfidentów jebać - na tych ludzi ciągle sram, Dziwce mówię „pierdol się”, ona mówi: „co za cham?”. [ZWROTKA 2 - VOICE 2] Wpierdalam się na beat jak Polonez Caro bokiem, Ona chce być twoją queen, ale jest zwykłym dzieciokiem. Trochę jej tam coś spierdala, ale mruga mi okiem, Gdyby była moją dupą - puściłbym ją dawno bokiem. Jak chcesz wejść ze mną na beat, rolluj spliff - I’m smoking it, Twoja to McDonald - tłusta, słaba - I’m not loving it. Jak chcesz polecieć, ma kareta już gotowa, Wsiadaj tu na pakę - w twojej głowie jest choroba. Kiedy palą się sygnały - tobie wilgotnieją wary, Mała wykrętko, chcesz proszku z mej samary. Chcesz zrobić mi gałę, bo nie masz many-many, Matka cię nie nauczyła, że z drzew nie lecą dolary. [HOOK] Znowu wjeżdżam driftem w życie, jakbym mieszkał se w Madrycie, Ciebie w domu czeka zamiast dupy tylko ręką konia bicie. Rzucam rymami jakbym miał w głowie słownik, Nie jestem znany jeszcze, ale będę młody słowik. [ZWROTKA 3 - VOICE 1] Moje dziewięć milimetrów po wystrzale robi „bum”, Wpierdalam się tańcem na parkiet - jak na święta tir w tłum. Mam od wódy, koki, szluga jednostajny w głowie szum, Gdy opadam tu na loże - ona łapie za pas tu. Na siłowni pełno szmat - każda ćwiczy tylko dupę, Patrzą w lustro, każda mówi: „Jestem super”. To nieprawda, zdziro, nie różnisz się niczym od innych, Jesteś w ciąży? Szukasz ojca? - w areszcie poszukaj winnych. Ona patrzy na mnie, moknie, jakby ktoś odkręcił kran, Wiem co czuję - patrząc w lustro tak na siebie działam sam. „Wanna hang around?” - pyta mnie kolejna suka, A ja patrząc na nią wiem, że dziś tylko bolca szuka. [ZWROTKA 4 - VOICE 2] Ciągle w pracy spizgany, bo do siebie mam szacunek, Nie wmówi mi nikt, że zatruję się tu skunem. Tamta mała bitch chce wiedzieć, co mam pod kapturem, Trochę tak jak poler bo dotykam ją swym sznurem. Alternatywne rury chcą, bym brał je dziś na pieska, W moim king-size łożu nie zagości żadna deska. Kręcą się na chuju - jak u Gragasa beczka, Ma takie mami-milkers że napiłbym się mleczka, Kiedy wchodzi twoja „S”, aż świecą mi się oczy, W głowie myśli mam - czym mnie dzisiaj zaskoczy. Ale ważne tylko to - czy na chuja tu wskoczy, Młody ginekolog - pogromca foczych kroczy. [HOOK] Znowu wjeżdżam driftem w życie, jakbym mieszkał se w Madrycie, Ciebie w domu czeka zamiast dupy tylko ręką konia bicie. Rzucam rymami jakbym miał w głowie słownik, Nie jestem znany jeszcze, ale będę młody słowik. [ZWROTKA 5 - VOICE 1] Z nudów piszę teksty, ale nie dostaję za to kasy, Rucham cały czas - przez to ciągle mam zakwasy. Pytasz, czy to mitoman? Z odpowiedzią ci pomogę, Co wspólnego z mitem mam? - sylwetką jestem bogiem. Ciągle w biegu - stopów brak, tak jak w moim samochodzie, Jedyny pedał jaki znam - to gaz, bokiem lecę, nie na lodzie. Silnik ryczy - wszystkie dziwki marzą o mym wzwodzie, Patrzę - brzydkie są, kutas kurczy się jak w zimnej wodzie. Fluo mundur noszę - wszyscy spierdalają z drogi, Suki widzą kolor ten - i otwierają nogi. Zbyt nowy samochód mam - nie rdzewieją mi tu progi, Siadam za kółko już a z czoła mi wyrastają rogi. [ZWROTKA 6 - VOICE 2 / OUTRO] Kiep się dopala jak mój zapał, bo ta praca się nie zwraca, Chciałaś mieć brata - masz balasa, co nie wie co to klasa. Gdy wyłożę kutasa - chodzisz po nim jak prasa, Jak przez frajera farsa - przetrącę mu kulasa, ASAP. Ja nie jaram się chłopami, tylko kobietami - lecę po twą mami, Chce mnie między nogami - bym przeczochrał jej organy. Ty patrzysz z oddali - jak cię kiedyś poczynali, Zanim wbiłeś się w to grono tych frajerów, co cię wyjebali. Dziś se pichcę z twoją suką - jakbym był MasterChefem, Ja się bawię jej kotletem, ona bawi się mym pętem. To jest kuchnia francuska - bo łyka moją bagietę, [HOOK - OUT] Znowu wjeżdżam driftem w życie, jakbym mieszkał se w Madrycie, Ciebie w domu czeka zamiast dupy tylko ręką konia bicie. Rzucam rymami, jakbym miał w głowie słownik, Nie jestem znany jeszcze, ale będę młody słowik.