Song Cover Image

Strzały znikąd... Cud nad rzeką Bögen

V6

[Verse 1] Pamiętacie ten moment, kiedy ogień Bogenhaffen został za naszymi plecami? Gdy dym spowijał rzekę, a my szukaliśmy ratunku między zgniłymi pniami? Odbiliśmy barkę z rąk zmutowanych bestii, wyrywając z łap oprawców dwie dusze, Ratując tamtej nocy Hanza, i Renate, by dalej szli z nami przez losu katusze. [Verse 2] Rozbiliśmy obóz na cichym brzegu Bogen, tam gdzie nurt zwalnia swój bieg, Hanz z Renate dechami łatali poszycie, choć w oczach wciąż mieli lęk. Zbieraliśmy chrust, rąbaliśmy drwo na opał, by ruszyć w dalszą drogę, Czekając na wieści od Uwe, czy w mieście zdjęli już za nas nagrodę. [Verse 3] Lecz poranek przyniósł coś więcej niż dym z ogniska i nadrzeczną mgłę, Z gęstego lasu szło stado zwierzoludzi, niosąc strach i wszystko co złe! Kły, rogi, mutacje ciała i dziki ryk rozdarł poranny, cichy świt, Zanim kocioł zdążył zapłonąć, wpadli na nasz obóz, chcąc skończyć nasz byt. [Verse 4] „Do broni! Podnieść trap!” – ryczałem na brzegu, gdy bestie parły w naszą stronę, Rąbałem toporem, osłaniając Bambika widząc jej ręce skrwawione! Każdy cios to walka o życie, o tę naszą starą, kołyszącą się barkę, Trzymałem ich z dala od burt, choć już wiedziałem, że przegram tą walkę! [Verse 5] A ja leżałam przy burcie, gdy róg zwierzoczłeka rozciął mi cały bok, Krew ciekła na pokład, a oczy powoli przesłaniał mi zimny mrok. Lecz Renate już klęczała nade mną, bandażem tamując mi rany, Mówiąc: „Trzymaj się, mała, nie damy ci dzisiaj odejść, mamy przecież plany!”. [Chorus] O rzeko Bogen, świadku krwawej rzezi i łez! Gdy horda bestii szła, by skończyć nasz życia rejs, Ktoś z obcej strefy, z nieznanych i dalekich stron, Ocalił nasze dusze, gdy walił się nasz dom! Pijemy za tych, co z mgły i cienia ratują nasz świat, Chociaż do dziś nie wiemy, czy był to wróg wroga, czy może nasz brat... [Verse 6] Sprawy wzięły zły obrót, bo bestie weszły na pokład po abordażu, Samorepetująca się kusza grała, bęben świszczał w swym wirażu! Bełt za bełtem cioł powietrze, dziesiątkując szeregi pędzących bestii, A Hanz już ładował rusznicę, zaraz mój Smok przemówi w tej kwestii. [Verse 7] Nagle znikąd, z gęstego lasu, huknęła cudza, potężna rusznica, Rozrywając mgłę i mutancki szyk, aż zadrżała cała okolica! Nieznajomy strzelał z ukrycia, kosząc bestie z dala jak żniwiarz zboże, Zwierzoludzie zmieszani ogniem z dwóch stron, zwiali i schowali się w borze! [Chorus] O rzeko Bogen, świadku krwawej rzezi i łez! Gdy horda bestii szła, by skończyć nasz życia rejs, Ktoś z obcej strefy, z nieznanych i dalekich stron, Ocalił nasze dusze, gdy walił się nasz dom! Pijemy za tych, co z mgły i cienia ratują nasz świat, Chociaż do dziś nie wiemy, czy był to wróg wroga, czy może nasz brat... [Verse 8] Bitwa ustała, bestie uciekły, zostawiając za sobą krwawy ślad, My zostaliśmy z pytaniem: kto nam pomógł, ratując przed śmiercią nasz skład? Rune ruszył w las, by odnaleźć strzelca, lecz w miejscu, gdzie padł ostatni strzał, Nie było nikogo – tylko mgła, szczątki ludzkie i duch, co w oczach łzy miał. [Verse 9] Duch-szlachcic patrzył na nas, jakby widział kogoś w zupełnie innej mgle, A w głowie Bambik do dziś dźwięczy ten sen o stalowym i obcym świecie... Czy to był człowiek z innego świata? Z nieznanej przyszłości, z dalekich lat? Który na moment przekroczył wymiary, by uratować nasz Stary Świat? [Outro] (Sound of a low, weeping nyckelharpa fading into an electronic static click and distant river current): Nie znamy jego imienia. Nie wiemy, skąd przyszła ta dłoń z tamtej strony... Ale dzięki niemu płyniemy dalej. Może się kiedyś jeszcze spotkamy...nieznajomy.