Song Cover Image

Grabarz Nie Narzeka

V6

[INTRO — WIATR / DZWON] Wiatr niesie kurz przez główną ulicę, szyld skrzypi nad barem, koń bije kopytem. Dzwon wybija dwunastą... [CHURCH BELL — 2 STRIKES] Cisza. BANG! BANG! [HOOK] BANG! BANG! — znowu dzwon, znowu ktoś zarobił grób. BANG! BANG! — taki los, tutaj życie ma swój koszt. Tania whisky, świeży trup, jedna kula — jeden dół. Dzwon na wieży, piach pod but — grabarz zarobi znów. [VERSE 1] Rano kurz na szybach, słońce pali jak żelazo, kowal wali młotem, każdy robi to, co każą. Sklepikarz waży cukier, handlarz waży cudze słowo, tu zaufanie jest droższe niż naboje pod podłogą. W saloonie od południa whisky leje się jak woda, przy stoliku cztery twarze — każda bardziej podejrzana. Poker miesza w głowach, as miesza w kieszeniach, jeden blef — możesz wygrać, jeden kant — i cię nie ma. Na ulicy końskie gówno, ktoś rozgląda się za kurwą, złodziej zawisł przed godziną — dziś nie będzie tutaj nudno. Każdy patrzy komuś w ręce, każdy sprawdza swą kaburę, bo dłużej żyje tutaj, kto pierwszy wyczuje kulę. [HOOK] BANG! BANG! — znowu dzwon, znowu ktoś zarobił grób. BANG! BANG! — taki los, tutaj życie ma swój koszt. Tania whisky, świeży trup, jedna kula — jeden dół. Dzwon na wieży, piach pod but — grabarz zarobi znów. [VERSE 2] O dwunastej pusty plac, okiennice lecą w górę, dwóch facetów mierzy wzrokiem całą pustą ulicę. Jeden przyjechał po honor, drugi przyjechał po pieniądze, obaj wiedzą, że za chwilę jeden z nich wiecznie odpocznie. [CHURCH BELL — 2 STRIKES] Ręce nisko. Palce blisko. BANG! BANG! Echo niesie się po dachach, koń się płoszy, kurz wiruje, ktoś zamyka drzwi na zasuwę, ktoś pod stołem modły snuje. Szeryf spluwa pod nogami: Znowu będzie miał robotę, grabarz liczy w głowie, ile weźmie za tę trumnę. Wieczór wraca do saloonu, jakby nic się nie zdarzyło, przy tym samym stole karty, przy tym samym stole piwo. Jedno krzesło stoi puste, ciemna plama na podłożu, tu pamięć jest krótka — jak lont przy beczce prochu. [HOOK] BANG! BANG! — znowu dzwon, znowu ktoś zarobił grób. BANG! BANG! — taki los, tutaj życie ma swój koszt. Tania whisky, świeży trup, jedna kula — jeden dół. Dzwon na wieży, piach pod but — grabarz zarobi znów. [VERSE 3] A pod ziemią złoto świeci — więc ruszyła cała fala, jeden sprzedał dom i żonę, drugi sprzedał swego brata. Kilof, łopata, zimna woda, noc pod gwiazdą bez pościeli, wszyscy jadą po fortunę, większość wraca bez nadziei. Gorączka złota nie pyta, czy masz honor, czy sumienie, nawet ksiądz znajdzie sposób, żeby sprawdzić cudze kieszenie. Ktoś wykopał pełną garść — rano leży martwy bez niczego , za złoto tutaj giną - nikt nie widzi w tym nic złego. Napad na dyliżans, bankier chowa kasę pod kluczem, bandyta trzyma rewolwer, szeryf wjeżdża z hukiem. Każdy tutaj coś posiada: dług, bliznę, broń, sekrety, najdroższy jest ten oddech, którego nie kupisz za monety. [CHURCH BELL — 2 STRIKES] Krótka cisza. BANG! BANG! [FINAL HOOK] BANG! BANG! — znowu dzwon, znowu ktoś zarobił grób. BANG! BANG! — taki los, tutaj życie ma swój koszt. Tania whisky, świeży trup, jedna kula — jeden dół. Dzwon na wieży, piach pod but — grabarz zarobi znów. [OUTRO — DZWON / WIATR] [CHURCH BELL — 2 STRIKES] Jeszcze jeden rachunek. [CHURCH BELL — 2 STRIKES] Jeszcze jedna trumna. Wiatr kurz z ulicy zbiera. A grabarz? Grabarz nie narzeka. BANG. BANG.