Song Cover Image

"Obława 2024" („Continuum. Tribute to Jacek Kaczmarski”)

V3.5

Przeżyłem wiele obław już, zagryzłem kilka psów, pamiątką: rozerwany grzbiet i kikut łapy. Spojrzenie wciąż nieufne mam, nieznany spokój snów, jam stary wilk – już siwy, a kudłaty. Choć nowy las dokoła mam i złudę bezpieczeństwa, wciąż strzec się muszę podłych sideł ludzkiej łaski. Nie koniec jest to bowiem, lecz dalszy ciąg szaleństwa: od wnyków gorszy fałsz, a od kul – głaski! Obława, obława, na WSZYSTKIE wilki obława, te dzikie, zapalczywe w gęstym lesie wychowane. Znów sidła zastawione, lecz to nienowa sprawa, nowe sfory – oto nowe zło szemrane. Coraz mniej jest wolności, coraz rzadszy jest las, coraz więcej złe tuby wciąż wgrywają bzdur w głowy. Przed głupotą się broni każdy starszy wśród nas, lecz już jej nie dostrzega wilk nowy. Jam jest wilk doświadczony, lecz myśliwy – też nie śpi: tropi wciąż każdej nocy, szczuje i straszy we dnie. W jego służbie zaś ekran, który z prawdy znów drwi, młode wilki łykają te brednie. Obława, obława, na WSZYSTKIE wilki obława, te dzikie, zapalczywe w gęstym lesie wychowane. Znów sidła zastawione, lecz to nie nowa sprawa, nowe sfory – oto nowe zło szemrane. Dziś polityk z ekranu wyrzyguje grad kul-słów, które ranią rozumne i wrażliwe stworzenia. Dziś dziennikarz rozrywa wszelkie fakty wśród kłów, zręcznie prawdę w absurdy zamienia. Dziś masz łykać, co sączy pseudo-mędrzec i spec, nie dociekać, nie myśleć, nie rozumieć, nie pytać! Wziąć zasiłek na dziecko, i na prąd, i na piec; być jak strzelba, lecz nienabita! Obława, obława, na WSZYSTKIE wilki obława, te dzikie, zapalczywe w gęstym lesie wychowane. Znów sidła zastawione, lecz to nie nowa sprawa, nowe sfory – oto nowe zło szemrane. Cóż że wolność uwielbiasz, roisz łąki i pola, wpadasz we wnyk-paragraf, łapa – ciach! i skowyczesz. „Tak nie wolno!” – zakrzykną; a więc strach i kontrola, więc się teraz sam prowadź na smyczy! „Bój się tego, co inne, lecz na swoich wciąż warcz!” – to ich post-prawd codzienność, to ich post-logik wnyki! „Bacz, co mówisz, w co wierzysz, kędy stajesz, co masz!” – niech nagonkę tę przetrwa wilk dziki! Obława, obława, na WSZYSTKIE wilki obława, te dzikie, zapalczywe w gęstym lesie wychowane. Znów sidła zastawione, lecz to nie nowa sprawa, nowe sfory – oto nowe zło szemrane. „Bezpieczeństwo!” – znów wyje łańcuchowiec bez kłów. Lecz bezgłośnie, bo struny już ma dawno podcięte. Na łańcuchu kredytów, za to micha – ze snów i za darmo szczepione szczenięta! Łeb ma suchy, lecz pusty, pełny brzuch i brak cienia, smutny uśmiech mu prześlij zatem czule spod wąsa. Idź w tę stronę, gdzie idą tylko wolne stworzenia, nie karm więcej ręki, co kąsa! Obława, obława, na WSZYSTKIE wilki obława, te dzikie, zapalczywe w gęstym lesie wychowane. Znów sidła zastawione, lecz to nie nowa sprawa, SMUTNE sfory – oto nowe zło szemrane.