Song Cover Image

Tryb Oszczędzania Energii

V5.5

​[Verse 1] Budzik wyje jak potępieniec, przeszywa mi głowę, A ja mam z kołdrą układy nowe, całkiem pokojowe. Sufit jest taki ciekawy, obserwuję ściany, W nich widzę sens wszechświata, a nie ciężkie plany. Kawa stygnie w kuchni, niech tam sobie stoi, Mój zapał do roboty dziś się panicznie boi. ​[Chorus] Zrobię wszystko, żeby nie zrobić absolutnie nic, Z lenistwa uplotę najcieńszą w świecie nić. Jestem mistrzem uników, strategiem leżenia, Mam doktorat z "później" i z nicnierobienia. Praca to tylko plotka, którą ktoś puścił w świat, A ja na tej kanapie chcę spędzić tysiąc lat. ​[Verse 2] Laptop mruga diodą, kusi mnie mejlami, Ja mu odpowiem mrugnięciem... powiekami. Wymyślę awarię prądu, powódź w przedpokoju, Byle tylko zaznać świętego spokoju. Nawet żeby się podrapać, muszę zebrać siły, Plany o sukcesie dawno się zmyły. ​[Bridge / Moral] Morał z tego leżenia płynie całkiem prosty: Kto ciągle się spina, ten buduje mosty, Którymi ucieka mu życie sprzed nosa, Gdy on goni sukces jak wściekła osa. Prawdziwa mądrość – choć brzmi to jak żarty – To wiedzieć, że spokój jest więcej wart niż karty, Na których ktoś wbija ci nadgodzin pieczęcie. Nicnierobienie... to najmilsze zajęcie. ​[Chorus] Zrobię wszystko, żeby nie zrobić absolutnie nic, Z lenistwa uplotę najcieńszą w świecie nić. Jestem mistrzem uników, strategiem leżenia, Mam doktorat z "później" i z nicnierobienia. ​[Outro] Zaraz wstanę... naprawdę... jeszcze tylko chwilę... Może za godzinę? Albo za dwie mile? (Slow fading guitar) Jutro też jest dzień... Albo i nie... (Deep sigh) ​[End]