
[Intro] [Smoky electric guitar riff] [Mid-tempo blues drum beat] [Verse 1] Stare siwe kelnerki w kawiarniach w nocy już się poddały. I kiedy idę oświetlonym chodnikiem i zaglądam do okien przytułków, widzę, że czar już prysł. Widzę ludzi siedzących na ławkach w parku. I ze sposobu, w jaki siedzą i patrzą, widzę, że urok minął. [Verse 2] Widzę ludzi prowadzących samochody. I ze sposobu, w jaki prowadzą samochód, widzę, że już nie kochają, ani że nie są kochani – nie myślą nawet o seksie. Wszystko zapomnieli. Jak stary film. [Chorus] [Gravelly emotional delivery] Co dzień widzę setki ludzi, którzy poddali się całkowicie. Co dzień widzę setki ludzi... [Guitar riff] [Verse 3] Widzę ludzi robiących zakupy w sklepach i supermarketach. Widzę ich, jak chodzą wzdłuż półek i wybierają rzeczy. I ze sposobu, w jaki pasuje do nich ubranie, i ze sposobu, w jaki chodzą... z ich twarzy, z ich oczu... widzę, że nie dbają o nic i że nic nie dba o nich. Co dzień widzę setki ludzi, którzy poddali się całkowicie. [Verse 4] Kiedy idę na wyścigi albo na mecz, widzę tysiące, które nie współczują niczemu ani nikomu i nie otrzymują współczucia w zamian. [Verse 5] Wszędzie widzę tych, którzy nie pragną niczego prócz jedzenia, mieszkania, ubrania: na tym się skupiają, bez marzeń. [Bridge] [Music intensifies, heavy distorted guitar] [Raw passionate vocal shout] Nie rozumiem, dlaczego ci ludzie nie znikną! Nie rozumiem, dlaczego ci ludzie nie wymrą! Dlaczego chmury nie wymordują ich?! Dlaczego psy nie pożrą ich?! Dlaczego kwiaty i dzieci nie zabiją ich?! Nie rozumiem! [Climax] [Music drops to a dark heavy bass, intense vocal delivery] Chyba jednak ktoś ich morduje... Mimo to nie mogę oswoić się z myślą, że jest ich tak wielu. [Guitar Solo] [Dirty, fast blues guitar solo] [Outro] [Music slows down, drums stop] [Tired raspy voice] Co dzień... co noc... jest ich więcej. W metrze, w domach i w parku. Nie przeraża ich to, że nie kochają, ani że nie są kochani... Moi liczni... liczni... liczni... bracia. [End]

