[Intro] (szum, trzask winyla, oddech) ...trzecia siedemnaście [Verse 1] Los skazał nas na grę, w której nie zawsze utrzymasz stery. Nie zawsze masz siłę, by wznieść się w nie, nie zawsze możesz — choć chciałbyś — uwierzyć w siebie. Musisz wierzyć, by cokolwiek mieć, bo iskra to za mało, by wzniecić płomień. Wytrwałość drzemie głęboko w tobie — a gdy skupisz się w czasie, rozpalisz ogień. [Chorus] By być sobą... (ciszej) Spokojnie — biorę głęboki oddech, rozglądam się wokoło, a w głowie cicho brzmi myśl: „Żyj wesoło.” By być sobą — mimo ran, mimo ciszy, mimo zmian, idę dalej, choćby w mrok — to mój czas... mój krok. [Verse 2] Nadeszła głucha, ślepa cisza — jestem dla siebie surowy i stanowczy, błędy wyliczam, pragnąc odnowy. Wspomnienia zadają rany, lecz to z nich jestem ukształtowany. Wdzięczny za możliwości, za chwile bez litości — odcinki porażki, troski, ból i cierpienie, co niosły zwątpienie. [Chorus] By być sobą... (lekko złamany głos) Spokojnie — biorę głęboki oddech, rozglądam się wokoło, a w głowie cicho brzmi myśl: „Żyj wesoło.” By być sobą — mimo ran, mimo ciszy, mimo zmian, idę dalej, choćby w mrok — to mój czas... mój krok. [Verse 3] Wyciągnąłem wniosek: nie okazuję litości. Za mało ci życia w naiwności? Walcz, choć nadziei brak, choć samotność trzyma jak cień w celi. Nie odchodź tak szybko — (obudź się...) obudź się wreszcie, żyj na nowo, skończ zataczać błędne koło. [Bridge] Pora obrać właściwy kierunek, bo jednak cię sprawdzą. Pokaż swój prawdziwy wizerunek, pogódź się z przeszłością, by żyć beztrosko. [Chorus - Final] By być sobą... (już pewniej) Spokojnie — biorę głęboki oddech, rozglądam się wokoło, a w głowie cicho brzmi myśl: „Żyj wesoło.” By być sobą — z całych sił, choć świat nieraz ze mnie drwił, niosę ogień, niosę głos — to mój wybór... mój los. [Outro] (szum wraca, cisza) Poczuj wolność — przytupnij głośno... (zanika)


