
KROKI WŚRÓD NOCY
[Recitation] KROKI WŚRÓD NOCY Zdarza się, że wpadam w objęcia ulicznej pustki na taśmę mocno zużytych filmowych zdarzeń, czającego się spokoju i w ramiona krzyżujących się perspektyw świateł. W chwili, kiedy szafirową wstęgę nocy zdobi krzyż najmędrszych konstelacja Orjona Milczenie, wciskające się w piony ciemności zatrzymanych w biegu kamienic. Można zadrżeć w czasie niespodziewanego ataku myśli, wylęgłych w huczącej ciszy. Przyjacielem będzie nawet cień, cofający się ku światłu. miasto Nie śpi Przez uchylone szyby kłębią się chmurą nadmiary oddechów i wzruszenia. Miasto zamienia się w groteskowy teatr cieni, skąpanych w atmosferze tanich perfum. Nietknięte rękami drzemią w dziewiczej czystości książki i księgi, pisma, nabrzmiałe mądrością. Chwila, widząca znieruchomiałe głowy, z kielichami wzniesione dłonie, uroczyste źrenice, nabożnie wpatrzone w pionowe wskazówki wyciągniętych rąk Chronosa, regulującego jakąś jazdę w nieznane. Mija sekunda wieków i pierwszy piasek czasu już się zaczyna przesypywać przez zaciśnięte dłonie przeznaczenia. Szumi i huczy od otwieranych szeroko ust, ramion i po dwoi. Zycie upomina się o swoje prawa, a człowiek po staremu, oblekając twarz w maskę, wita świt nowy.

