Song Cover Image

Łapanka

+ Show full styles
V6-MINI

Idziesz ulicą, nie patrzysz w bok, Chleb pod pachą, w kieszeni strach. Nagle krzyk, czarnych aut gwałtowny skok, I pisk opon na mokrych kostkach. Ktoś czmychnął szybko w cień kamienicy, Ktoś w ciemnym podwórzu zniknął. A ten, co został na środku ulicy, Do swojego domu nie wróci już nigdy... Łapanka, łapanka! Dziś zabierają z ulicy. Łapanka, łapanka! Jutro dosięgnie ciebie. Nie pytają o nazwisko, Nie pytają, co zrobiłeś – Wystarczy, że po prostu żyjesz... Na murze afisz zaczyna grzmieć, Krew zasycha pod czarną glapą. „Za pomoc Żydom – śmierć!”, A strach powoli ściska za gardło. Pawiak stoi jak czarna studnia, Zza krat słychać nieludzkie krzyki. Kolejny transport wywożą z południa, W mrok odchodzą skazanych szyki. A na ścianie, gdy dym opadnie, Świeży napis groźbą zieje: „Pawiak pomścimy!” – nim noc zapadnie, KEDYW w pysk wam się zaśmieje! Łapanka, łapanka! Dziś zabierają z ulicy. Łapanka, łapanka! Jutro dosięgnie ciebie. Nie pytają o nazwisko, Nie pytają, co zrobiłeś – Wystarczy, że po prostu żyjesz... W nocy ktoś zrywa szwabskie afisze, Znak Kotwicy na murze znów błyszczy. Ulotkę w skrzynkę wsunie po cichu, Tak mały sabotaż wroga znów niszczy. Rano łapią tłum przypadkowy, Byle kogo z brzegu ulica wyda. Ślad farby na ręce, krok zbyt nerwowy – Złe spojrzenie i ślad po człeku znika... Ktoś zabił szwaba tuż za rogiem, Więc dziesięciu z ulicy w szeregu ustawią. Pod zimną ścianą, twarzą do wroga, Na oczach tłumu ich krew zostawią. Rynsztokiem czerwona strużka płynie, Dzieci zza firanek w milczeniu patrzą... Nikt tu nie pyta, kto naprawdę winny, Bo wszyscy wiedzą, kto cenę zapłacił! Łapanka, łapanka! Dziś zabierają z ulicy. Łapanka, łapanka! Jutro dosięgnie ciebie. Nie pytają o nazwisko, Nie pytają, co zrobiłeś – Wystarczy, że po prostu żyjesz... Wystarczy, że po prostu żyjesz!