Song Cover Image

"Pod ósemką świeci się moje światło"#KreatywnaKamienica

+ Show full styles
V5

🏠🎶 Witaj w **Kreatywnej Kamienicy**! To miejsce stworzyłyśmy razem — **Anka Nisztuk i Soul&Music** — i od dziś drzwi są otwarte dla każdego twórcy. To nie jest zwykła piosenka, tylko przestrzeń do wspólnego tworzenia. Jeśli czujesz klimat, możesz tu… zamieszkać. Stwórz swoją wersję utworu — z własnym tekstem i w swoim stylu (śpiew, rap, instrument, taniec, spoken word — jak tylko czujesz tę muzykę). Albo stwórz coś całkowicie autorskiego i umieść swoją historię w Kreatywnej Kamienicy 😉 Oznacz nas i dodaj hashtag **#KreatywnaKamienica** Nie ma numerów mieszkań, nie ma kolejki i nie trzeba pytać „czy mogę”. Tu każdy wnosi coś swojego — historię, emocję, pomysł. Na końcu nominuj **3 osoby**, którym przekazujesz klucz 🔑 A my dopiszemy Cię do listy mieszkańców kamienicy. Drzwi są otwarte. Wprowadzasz się? 💛 💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛💛 Anka… 💛 Pamiętam moment, kiedy wysłałam Ci tę piosenkę — jeszcze sama nie wiedząc, co z nią zrobić. A Ty nie analizowałaś, nie planowałaś… tylko powiedziałaś: „robimy to… już?” I chyba właśnie wtedy narodziła się Kamienica. Ja pewnie jeszcze długo trzymałabym ją w szufladzie, a Ty po prostu otworzyłaś drzwi — i weszli ludzie. Dziękuję Ci za ten pierwszy krok. Bo bez Ciebie to dalej byłaby tylko jakaś tam piosenka… a teraz to jest nasz dom. 🤍🫶🤍 English translation below ⬇️ Czasem jeszcze słyszę tamto: „Wchodzisz?” I chyba wtedy wszystko się zaczęło. Napisałam ją trochę dla siebie, tak po cichu… żeby wreszcie usłyszeć siebie. Wysłałam Ance — bez planu, bez odwagi, bardziej jak pytanie niż pomysł. Usłyszałam: „robimy to… już?” I pierwszy raz pomyślałam, że to może być coś więcej… niż tylko kilka nut. Piosenka była ze mną długo. Znałam ją już na pamięć. Chodziła za mną po kuchni i po wieczorach, jak melodia, która nie chce zasnąć. Bałam się ją wypuścić w świat, choć serce szeptało: spróbuj. Czasem najciszej brzmią rzeczy, które znaczą najwięcej. I nagle — pierwszy rytm z piwnicy, jakby ktoś powiedział: „jestem tu”. Serce zabiło mi szybciej — już wiedziałam, to nie tylko mój świat snów. Pod ósemką świeci się moje światło, a ktoś na schodach nuci mój wers. Jeszcze wczoraj to było tak prywatne, a dziś niesie się przez klatkę i przez deszcz. Drzwi uchylają się po cichu, ktoś zostawia melodię i ślad. I nagle — w tej starej kamienicy zaczyna się wspólny świat. Najpierw jeden głos… potem drugi, a ja słuchałam jak dziecko zza drzwi. Buszmen pierwszy zapukał rytmem, i moje serce naprawdę to poczuło. Potem jeden dzień ciszy… i nagle wszystko zwolniło. Nawet melodia we mnie na chwilę się zgubiła. A potem znów ktoś zapukał dźwiękiem, ktoś zostawił ślad. I poczułam, że to też mój dom. Pod ósemką świeci się moje światło, i już nie boję się dnia. Bo wiem, że ktoś po drugiej stronie tak samo jak ja — gra. Na poręczy ktoś zostawił refren, na parapecie ktoś położył sny. I nagle ta stara kamienica oddycha już nie tylko mną — lecz nami. Nie planowałam tego wcale. To miała być jedna piosenka… a stała się miejscem. Ktoś w piwnicy buduje rytm, ktoś na dachu łapie wiatr, ktoś na parterze śmieje się nocą, a ktoś — pierwszy raz — uwierzył w swój głos. Pod ósemką świeci się moje światło, i już wiem, po co je mam. Nie żeby świecić najjaśniej — tylko żeby ktoś trafił tu sam. Jeśli kiedyś zwątpisz w siebie, tu zawsze znajdzie się kąt. Bo ta kamienica powstała z nut… a stworzyli ją ludzie. Napisałam ją trochę dla siebie… a usłyszeli ją inni. Drzwi były cały czas otwarte. I chyba właśnie tak znalazłam swój dom. 🫶 _______________ Sometimes I can still hear that voice: “Are you coming in?” And I think that’s when everything began. I wrote it a little for myself, quietly… just to finally hear myself. I sent it to Anka — no plan, no courage, more like a question than an idea. I heard: “Are we doing this… now?” And for the first time I thought it might become something more than just a few notes. The song stayed with me for a long time. I already knew it by heart. It followed me through the kitchen and late evenings, like a melody that refuses to fall asleep. I was afraid to release it into the world, even though my heart whispered: try. Sometimes the quietest things mean the most. And suddenly — the first rhythm from the basement, as if someone said: “I’m here.” My heart started beating faster — I knew then it was no longer only my dream world. Under number eight my light is on, and someone on the stairs hums my line. Yesterday it was something private, today it travels through the stairwell and the rain. The door opens just a little, someone leaves a melody and a trace. And suddenly — in this old building a shared world begins. First one voice… then another, and I listened like a child behind the door. Buszmen knocked first with rhythm, and my heart truly felt it. Then one day of silence… and suddenly everything slowed down. Even the melody inside me got lost for a moment. And then someone knocked again with sound, someone left a trace. And I felt this was my home too. Under number eight my light is on, and I’m no longer afraid of the day. Because I know that on the other side someone is playing just like me. On the railing someone left a chorus, on the windowsill someone placed dreams. And suddenly this old building breathes not only with me — but with us. I never planned any of this. It was meant to be just one song… and it became a place. Someone in the basement builds the rhythm, someone on the roof catches the wind, someone on the ground floor laughs at night, and someone — for the first time — believed in their voice. Under number eight my light is on, and now I know why. Not to shine the brightest — but so someone can find their way here. If you ever doubt yourself, there will always be a corner here. Because this building was made of notes… but created by people. I wrote it a little for myself… and others heard it. The door had been open the whole time. And I think that’s how I finally found my home.