
Z ponad lasu, z ponad chmury Na dolinę sioła Kruk się wypuścił czarnopióry Na żer dziatwę woła Ej, żerował gdzieś na grobie Wpośród bojowiska Krwawą rękę trzyma w dziobie Na niej pierścień błyska Czarny kruku! Z jakiej strony Burza cię przywiała Zkąd ten pierścień pozłocony I ta ręka biała Za górami, ej, dziewczyno Był tam bój nielada Krwi młodzieńczej rzeki płyną Głów tysiące spada Zakopuje lud roboczy Bohaterskie głowy Na mołojców orle oczy Sypie żwir surowy Po kurhanach, jak kopacze Wyją wilków stada I niejedna matka płacze Na grób pierśmi pada Dziewczę jękiem pierś rozrywa Twarz we dłonie chowa Doloż moja nieszczęśliwa Biednaż moja głowa Wiem już teraz, kto zabity Czyja to dłoń biała Jam ten pierścień złotolity Lubemu oddała

