
Życie jest grą, choć nie znasz zasad ani kart Nigdy nie wiesz, co przyniesie los, co jest tego wart Wchodzisz w to w ciemno, stawiasz wszystko na jedną szalę A potem liczysz straty, stojąc w pustym przedziale Mówiłeś, że miłość to tlen, bez którego nie da się żyć Dziś widzę, że to tylko wirus, co nie daje mi śnić. (Refren) Bo miłość jest jak grypa – znika, gdy weźmiesz leki Choć pali w piersiach ogień i ciężkie masz powieki Choć tchu Ci czasem braknie i świat się w oczach chwieje Gdzieś na samym dnie serca wciąż niesiesz nadzieję To nie koniec świata, to tylko nowy start Idę przed siebie, choć życie to talia znaczonych kart. (Zwrotka 2) Moje życie idzie naprzód, ból powoli w cień ucieka Wypalam rany chłodem, nie pytam, co tam na mnie czeka Wiem jedno – takiej jak Ty już nigdy nie spotkam na drodze Unikalny kod błędu, który zostawił ślad w mojej głowie Nie szukam kopii, nie chcę powrotów do tego, co było Zamykam te drzwi, by to, co chore, w końcu się zmyło. (Bridge) Nadzieja to cichy szept, gdy wkoło wyje wiatr To jedyny kompas, który zna mój przyszły ślad Możesz być wspomnieniem, ale nie będziesz już ciężarem Wyleczyłem się z Ciebie, choć płaciłem wysoką karę. (Refren) Bo miłość jest jak grypa – znika, gdy weźmiesz leki Choć pali w piersiach ogień i ciężkie masz powieki Choć tchu Ci czasem braknie i świat się w oczach chwieje Gdzieś na samym dnie serca wciąż niesiesz nadzieję.

