
Mówiłaś czule: do zobaczenia I zapewniałaś: przyjedziesz do mnie, A w pocałunków gorzkich westchnieniach Myślałaś sobie: przejdę do wspomnień. Góry spojrzały z politowaniem One wiedziały – oszukiwałaś, Gdy wymówiłaś ostatnie zdanie W strzępy rozleciał się mierny szałas. Kiedy podjechał końca autobus Nie poczekałaś już do rozstania, A potok z żalem żegnał nas obu I głośniej szumiąc kłamstwo odganiał. Twarz przytuliłem do szyby brudnej W dal podążałem wzrokiem stęsknionym, Niebo pokryły obłoki złudne Gniewnie zabiły kościelne dzwony. ------------------------------------ © Zenon Greinert (2024)

