[Verse 1] Zrywam rękawice Pył na karku Zmieniam buty Klucz do bagażnika Ramię rower Serce wali Szuter Las Zaczyna się chwila Korzeń za korzeniem Ścieżka krzyczy Kamień łapie koło jak pułapka Łydki palą Kark się poci Ale głowa w końcu pusta [Chorus] To mój reset na singlu W płucach błoto W oczach tlen Strome w górę Dziko w dół Nic nie czuję oprócz zmian To mój reset na singlu Gubię ciężar całych dni Korzenie Skały Wiatr jak krzyk I już z pracy nie ma nic [Verse 2] Stromy podjazd Tempo w żyle Łańcuch jęczy Ale jeszcze żyje Liczę oddech Mijam świerki Pod stopami tylko miękka ziemia Na grani cisza Panorama Dachy w dole jak z innej planety Łapię łyk z bidonu Łyk wolności I lecę w dół jak spadające śniegi [Chorus] To mój reset na singlu W płucach błoto W oczach tlen Strome w górę Dziko w dół Nic nie czuję oprócz zmian To mój reset na singlu Gubię ciężar całych dni Korzenie Skały Wiatr jak krzyk I już z pracy nie ma nic