
Beza, Najlepszy Pies
[Verse] Beza wchodzi, ogon jak miotła, Futro błyszczy, błoto jej nie dotka. Na podwórku królowa, na kanapie szef, Kiedy patrzy w oczy, topnieje gniew. Z miski je, jakby Michelin miała, Każdy spacer – jakby świat wygrywała. Sąsiad woła: "To pies, czy legenda?" Mówię: "Beza to klasa, nie do obłędu." [Chorus] Beza, Beza, najlepszy pies, Słońce w jej oczach, miłości kres. Beza, Beza, wszędzie jest, Każdy jej dzień to radości fest. [Verse 2] Z rana pobudka – nosem szturcha, „Wstawaj człowieku, czas na ruchy!” Każda chwila z nią – jak w kinie, Biegnie przez życie na własnej linii. Kiedy pada deszcz, ona biega w kałużach, Nie ma smutków, tylko uśmiech w naturach. Beza to pies, co w sercu gra, Jak jazz na ulicach Nowego Jorku, ha! [Bridge] Skoki przez płoty, pogoń za wiatrem, Beza żyje chwilą, zawsze jest żartem. Gdy szczeka, to symfonia, gdy śpi, to sztuka, Mistrzyni życia, co radość wykluwa.

