
Bądź mną. chociaż nikomu nie polecę, rozum mi faluje nawet kiedy rymy klecę. Nie pytaj. Mnie o datę i godzinę, czasu już nie liczę, włączam następny odcinek. Ru, ru, ru, rutyna - moje przybrane nazwisko, Myśli w mojej głowie nadają się na śmietnisko. Kiedy miałem naście lat, posłuchałem jesteś bogiem, Aktualnie można rzec, że jestem tego boga wrogiem. Wszystko w co wierzyłem niestabilne jak bitcoiny, pacyfistą będąc szykowałem się do wojny. Bądź mną. chociaż nikomu nie polecę, rozum mi faluje nawet kiedy rymy klecę. Nie pytaj. Po co, na co i dlaczego? Miałeś na to kupę czasu, kiedy byłeś mi kolegą. Scena druga. Kiedy wojna się skończyła, Wyszło szydło z worka - w mojej głowie tylko była. Ja nie wiem, Czemu tak się potoczyło, Czemu bycie w opozycji tak mi styki popaliło. A kiedy byłem, świadom tych majaków, Łamałem swym słowem bez litości wszystkich łaków. Wierzyłem, że - najlepszą obroną atak, Skakałem po wątkach tak jak na swej lianie makak. Bądź mną. chociaż nikomu nie polecę, rozum mi faluje nawet kiedy rymy klecę. Nie pytaj. Po co byłem tak kąśliwy? Nie wiem jakim cudem unikałem śliwy. Muszę przyznać - często byłem zbyt nadęty, Bez powodu nic nie mówiąc zaciskałem swoje zęby, Bardzo bliska ironia losu mi się stała, kiedy często w złym kierunku moje życie popychała. Mówiąc krótko, jest we mnie anioł garbaty, Staram się go pozbyć, ale robię to na raty. Bądź mną. chociaż nikomu nie polecę, rozum mi faluje nawet kiedy rymy klecę. Nie pytaj. Czy uda mi się naprawić, to co po mnie spływa, komuś może dzień poprawić.


